0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Tegoroczną majówkę wyjątkowo spędziłem w domowym zaciszu. Pogoda okazała się na tyle sprzyjająca (zimno i pada), że udało mi się popełnić dwie warki. Wybór padł na dwa „górniaki” pod szyldem Ale.

Z Brown Ale nie miałem jeszcze styczności. Ciągle szukam czegoś odpowiedniego dla mojej żony. Ostatnie marcowe wyszło zbyt mocne i zbyt wytrawne. Schwarzbier miał z kolei zbyt wiele nut palonych, co mnie akurat odpowiada, ale nie każdy potrafi się przekonać do tak radykalnych posmaków.

Brown Ale to z założenia piwo lekkie, ciemne, ale bez „spalenizny”. Tylko 9°BLG, zatem dość wodniste, ale może być w sam raz na cieplejsze dni.

Z kolei IPA, czyli India Pale Ale, to piwo warzone całkowicie na własne potrzeby. Zakochałem się w nim od pierwszego smakowania, podczas lutowego comiesięcznego warzenia w szczecińskiej Pivarii. Smak całkowicie niepodobny do żadnego z powszechnie dostępnych piw w Polsce. Bardzo duża goryczka plus nuty owocowe. Do tego przyciągający wzrok czerwony kolor. Konkretne, męskie piwo. Coś pięknego.

Dwie warki w dwa dni to mój swoisty rekord. Ostatnio zapasy mocno się skurczyły więc będzie szansa zapełnić puste butelki. Mam nadzieję, że wyniki zaskoczą mnie pozytywnie.