0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Moja przygoda z piwowarzeniem trwa już ponad pół roku. W tym czasie uwarzyłem m.in. Pale Ale, które bardzo smakowało mi i moim znajomym. U innych lokalnych piwowarów zakosztowałem IPA, które także trafiło w mój gust. W ostatnim czasie do moich butelek powędrowało Brown Ale i IPA. Tymczasem nie miałem okazji spróbować prawdziwego brytyjskiego Ale. Dobrze było by jednak poznać swojego „wroga”.

Tak się złożyło, że służbowo wylądowałem w Londynie, zatem nadarzyła się okazja by popróbować tutejszych specjałów. Na pierwszy ogień poszło jedno ale z beczki i dwa butelkowe. Niewiele, ale to i tak dużo jak na dzień, w którym trzeba było znieść trudy podróży.

London Pride (butelka)

Zapach mocno chmielowy. W smaku wytrawne, z konkretną goryczką i bogatym aromatem chmielowym. Zdecydowanie czuć brytyjskie (inne) odmiany chmielu. Słodowość wyczuwalna, ale stanowiąca tło. Aromatów owocowych w zasadzie brak. Kolor bursztynowy. Piana obfita, ale krótka. Nagazowanie na tyle duże, że trochę nawet przeszkadza.

Abbot Ale (beczka)

Kolor ciemno-bursztynowy. Piana niezbyt obfita, ale kołderka utrzymywała się dzielnie do końca. W zapachu dokuczała nuta nieświeżego piwa, ale w smaku już nie było tego czuć. Dominowała za to mocno zaznaczona goryczka i delikatne nuty owocowe. Nagazowanie troszeczkę za małe. Może za barem stał jakiś szkot i poskąpił CO2. Pewnie piwo było by smaczniejsze, gdyby było świeże i odpowiednio nagazowane.

Fursty Ferret (butelka).

Piwo w ładnej przezroczystej butelce, przez którą można się zapoznać z interesującą bursztynową, niemal pomarańczową, zawartością. Po przelaniu do szklanki ukazała się wątła pianka, która po chwili zanikła całkowicie. Szkoda. W smaku trochę nijakie. Nachmielone z umiarem – zarówno jeśli chodzi o goryczkę, jak i aromat. Tylko próżno szukać czegoś więcej.

Gdybym miał porównać te piwa do mojego Pale Ale, to znalazłbym wspólne cechy stylu natomiast żadne nie było jakoś wyraźnie podobne. U mnie dużo wyraźniejsze były aromaty estrowe (czyżby zbyt wysoka temp. fermentacji?), a jednocześnie mniej było bogactwa chmielu. Pewnie przez to, że stosowałem wówczas wyłącznie chmiele krajowe. Zobaczymy jak to będzie przy Brown Ale i IPA, przy których użyłem Fuggles’a i Challenger’a.

Tak czy inaczej piwa brytyjskie smakują mi i mam nadzieję, że będę miał okazję jeszcze potestować co najmniej kilka. Postaram się poszukać czegoś bardziej wyszukanego. Warto na pewno przyjrzeć się tytułowym Real Ale, czyli piwom promowanym przez CAMRA.

Ciąg dalszy nastąpi …