Piwolog radzi ...

Masz problem? Idź do piwologa!

Piwo (bez?)alkoholowe

1.00 avg. rating (47% score) - 1 vote

Tak się złożyło, że Sylwestra miałem okazję spędzić bez alkoholu. Dla piwowara nie jest to jakiś specjalny cios, bo mając w domu zapas piwa na kolejne kilka miesięcy, jeden wieczór w trzeźwości nie stanowi jakiejś specjalnej różnicy. Patrząc z perspektywy czasu, to nawet miłe przywitać Nowy Rok bez ciężkiej głowy i suszy w ustach. Nie o tym chciałem dzisiaj jednak napisać.

Zabawę sylwestrową spędziłem tym razem przy piwie bezalkoholowym. Jako, że mam z nim do czynienia raczej rzadko, to postanowiłem sprawdzić co jest dostępne na rynku. I tak powstał mini-test piwa bezalkoholowego. Od razu powiem, że nawet nie próbowałem dokonać dokładnej oceny sensorycznej, bo nie sposób doszukać się w tym piwie jakichś szczególnie wyszukanych niuansów. Po prostu dokonałem prostej, subiektywnej oceny.

Do oceny wybrałem sobie pięć piw. Dwa z nich, to doskonale znane, i chyba jedyne, piwa polskich producentów. Trzy pozostałe, to piwa naszych sąsiadów, zakupione w sklepie specjalistycznym i raczej niedostępne dla szerokich mas konsumentów.

Wieczór rozpocząłem od Svijany (alk. max 0,5% obj.). Po nalaniu do szklanki duże zaskoczenie. Piwo wygląda świetnie. Złoty kolor, obfita gęsta piana, pięknie oblepiająca szło. Tak powinno wyglądać każde piwo. W smaku dość wytrawne, i jak na czechów przystało, z wyraźną goryczką. Zwykle cenię sobie tą czeską gorycz, ale tutaj trochę mi przeszkadzała. To chyba przez wodnistość piwa. O ile w normalnych czeskich pilsnerach goryczka łączy się ze słodowością, to tutaj nie ma się z czym łączyć i długo (zbyt długo) pozostaje na języku i dokucza. Na plus tego piwa jest fakt, że chmiel przykrywa dość dobrze zapach świeżej brzeczki, który nie każdemu musi odpowiadać, a który występuje (chyba) w każdym piwie bezalkoholowym.

Jako drugi do szklanki przelany został Żywiec. To nie jest piwo stricte bezalkoholowe, gdyż zawiera do 1,1% alkoholu. Sam producent nazywa je niskoalkoholowym. Jest to moim zdaniem zaletą tego piwa. Jest ono zdecydowanie najbardziej treściwe ze wszystkich wypitych tego wieczoru. Bardzo przyjemne połączenie chmielowych aromatów ze słodowością. Niestety bardziej wyczuwalny zapach świeżej brzeczki. Mnie osobiście w ogóle on nie przeszkadza, bo kojarzy mi się bardzo pozytywnie z warzeniem piwa. Przeciętny piwosz może go jednak uznać za wadę i nie ma się co za to na niego gniewać. Generalnie piwo jest moim zdaniem smaczne, ale trzeba pamiętać o zawartości alkoholu, jeśli ma się w planach jazdę samochodem.

Primator Nealko (alk. 0,5% obj.) to kolejny produkt z Czech. Dość podobny do Svijany, ale moim zdaniem nieco lepszy. Równie wytrawny, ale trochę więcej aromatów chmielowych, a goryczka już tak nie dokucza. Widać pewną prawidłowość. Czesi mocniej chmielą piwa – również te bezalkoholowe.

Lech Free (alk max 0,5% obj.) to chyba obecnie najbardziej popularne piwo bezalkoholowe w Polsce. Chyba najbardziej nijakie spośród wszystkich testowanych. Poprawne do bólu, zupełnie jak większość naszych piw koncernowych. Piwo dla każdego i dla nikogo. Nie przeszkadza, nie zachwyca. Dla mnie może być. I nic ponadto.

Ostatni testowany to Bitburger Drive. Jedyne prawdziwie bezalkoholowe piwo tego wieczoru. Zawartość alkoholu to „not more than 0,05% alc/Vol”. Swoją drogą ciekawe jak oni to osiągneli. Stawiam na wymrażanie, ale jeśli ktoś ma jakieś dokładne informacje, to czekam na komentarze. Samo piwo pozytywnie mnie zaskoczyło. Bardzo aromatyczne, chmielowe, wyważone. Wszystko świetnie skomponowane, nie wybija się nic, co można by uznać za wadę. Pomimo wodnistości piwo smakuje wyśmienicie. Zupełnie jakby dolać wody do dobrego niemieckiego pilsa. No i można wyżłopać znaczną ilość, bo alkoholu w nim mniej niż w jogurcie. Jedyna wada, to jego cena. Mnie się udało kupić za 3,5zł za butelkę 0,33L. Trochę dużo, by to piwo mogło stać się moim piwem sesyjnym na trzeźwe dni.

Czas na podsumowanie. Faworyci są dwaj. Żywiec za pełny smak i Bitburger za najlepszą kopię prawdziwego piwa. Jeśli ktoś nie lubi zapachu brzeczki, to poleciłbym mu Bitburgera lub Primatora. Oba niestety raczej ciężko dostępne w naszym pięknym kraju.

1 Comment

  1. Własnie popijam tego żywca, naprawde fajna sprawa szczegolnie gdy wszyscy dokola pija i zastanawiaja sie dlaczego ty nic nie pijesz, niezly kamuflarz, wyglada jak normalne piwo smakuje jak normalne tylko niestety minus jest taki ze po godzinie imprezy zaczynasz powoli tracic kontakt z wspolbiesiadnikami i wkur… czlowieka te pijackie gadki co sprawia ze odechciewa sie picia prawdziwego alkoholu jak sie na to z boku popatrzy na trzezwo …

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

© 2018 Piwolog radzi …

Theme by Anders NorenUp ↑