Piwolog radzi ...

Masz problem? Idź do piwologa!

Blondynka Wieczorową Porą, czyli witbier dla odważnych.

1.50 avg. rating (45% score) - 2 votes

Dzisiaj zacieram piwo wymagające nieco większego niż zwykle nakładu pracy. Witbier to lekkie piwo belgijskie, zbliżone do pszenicznego, ale jednocześnie całkiem od niego inne. O ile w „pszenicy” o charakterze piwa decydują w dużej mierze drożdże, to witbier swoje główne cechy bierze z przypraw – kolendry i curacao (skórki pomarańczowej). To wymarzony styl na lato. Piwo delikatne, wytrawne, mocno nagazowane o bogatym aromacie. Idealne na upalne dni. Pierwszy raz warzyłem je zeszłego lata i okazało się hitem, szczególnie wśród kobiet. Która mogłaby się oprzeć delikatnemu napojowi, w którym goryczka gra trzecioplanową rolę?

Mój przepis na blanche bazuje na recepturze Piotra Wypycha. Trochę ją zmodyfikowałem. Po pierwsze nie udało mi się kupić odpowiedniej ilości płatków pszennych, więc braki uzupełniłem płatkami żytnimi. Poza tym pominąłem kleikowanie. Po pierwsze dlatego, że płatki błyskawiczne nie wymagają tego, a po drugie z braku czasu. Dobra rada, to użycie większej ilości wody do płatków. Proporcja 5:1 wcale nie jest przesadą, gdyż płatki bardzo lubią chłonąć wodę.

Chmielenie tym razem będzie całkowicie eksperymentalne, z użyciem amerykańskiego chmielu Citra. Daje on unikalne aromaty cytrusów i owoców tropikalnych. Powinien pasować do wit’a, ale trochę się obawiam wysokiej zawartości alfa-kwasów. Mój ma ich 13,4%, więc jest wyjątkowo goryczkowy. Czym jest jednak piwowarstwo bez eksperymentów.

By pokazać złożoność procesu, dzisiaj będę raportował chronologicznie.

17:40 – początek zacierania. Ześrutowane słody wrzucam do wody o temperaturze ok 55C. Będę starał się je utrzymywać w zakresie 53-50C. Przerwa białkowa powinna pozytywnie wpłynąć na pienistość piwa. Płatki wrzucam do osobnego garnka do wody o temperaturze 68C. Po wymieszaniu utrzymuje 66C przez 30 minut.

18:15 – podgrzewam płatki do temperatury ok. 75C. Do nich dodaję zacier ze słodu. Nie chcę przesadzać z temperaturą, żeby nie ubić enzymów. Docelowo mam osiągnąć 68C. Wychodzi gęsty zacier o temperaturze 64C. Szybko nastawiam czajnik i robię infuzję do 68C. Ze względu na dużą objętość zacieru (ok. 25L) wspomagam się palnikiem.

18:25 – zacier podgrzany do 68C, robię 80 minut przerwy. Po tym czasie cała skrobia powinna się spokojnie rozłożyć.

19:45 – próba jodowa wypada wyśmienicie – ani śladu skrobi. Podgrzewam do 76C, żeby rozrzedzić zacier przed filtracją. W osobnym garnku grzeję już wodę do wysładzania.

20:00 – rozpoczynam wysładzanie. Pierwsze 3 litry o wyglądzie mleka zwracam do kadzi filtracyjnej.

20:45 – jestem przed drugą dolewką wody do wysładzania. To będzie dłuuuuugi wieczór. Płatki robią swoje i skutecznie zaklejają mój filtrator z oplotu.

21:05 – fitrowanie, końca nie widać. Na forum radzą, by utrzymywać młóto pod wodą i nie dopuszczać do sklejenia się płatków. Tak też robię. Młóta nie nacinam. Powoli, ale jakoś leci.

21:25 – sprawdzam zawartość cukru – 13,5 BLG. Za dużo. wysładzamy dalej.

21:55 – skończyła się woda do wysładzania. Kończy się pojemność gara. Mam 36L brzeczki. To chyba rekordowa wydajność. Wstawiam na gaz w ciemno. BLG zmierzę w międzyczasie.

22:00 – 10 BLG, czyli po gotowaniu powinno być około 11,5 – w sam raz dla witbier’a.

22:15 – brzeczka już prawie się gotuje. Odmierzam pierwszą porcję chmielu. Jak on pięknie pachnie – cytrusy i iglaki – coś pięknego. Już wiem, że będę częściej wracać do tej odmiany.

22:30 – zagotowanie 36L to jednak nie jest pikuś. Tym bardziej, że w trakcie długiego wysładzania brzeczka mocno wystygła.

22:35 – w końcu wrzenie. Wrzucam pierwszą porcję chmielu.

23:23 – wrzucam ostatnią porcję chmielu – 12g Citry dla „smaku” na ostatnie 15 minut gotowania.

23:28 – wrzucam pierwszą połowę kolendry i skórki pomarańczowej – 10 minut do końca.

23:35 – druga porcja przypraw; za 3 minuty wyłączam palnik i włączam chłodzenie.

23:38 – koniec warzenia, teraz tylko poczekać aż brzeczka schłodzi się do 20C i można iść spać.

00:20 – koniec chłodzenia, przelewam piwo do fermentora, zadaję drożdże i idę spać.

Po 7 godzinach piwo jest gotowe do fermentacji. Jak widać, witbier to piwo wymagające poświęceń, szczególnie w kwestii filtracji. Lepiej zarezerwować sobie czas w weekend niż zabierać się za nie w tygodniu po pracy. Tak czy inaczej liczę na co najmniej dobry efekt i świetne piwo na zbliżające się upalne dni.

2 Comments

  1. i jak wyszło to piwo? 🙂

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

© 2018 Piwolog radzi …

Theme by Anders NorenUp ↑