0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes


Ekstrakt: 15,1% wag. Akohol: 6,1% obj.

Piwo, które premierę miało na Wrocławskim Festiwalu Dobrego Piwa. Wtedy też próbowałem go po raz pierwszy. Z ostateczną oceną postanowiłem jednak poczekać. Lepiej oceniać piwo na spokojnie, w domu, przy czystych kubkach smakowych, niż na festiwalu pełnym znakomitych kąsków do spróbowania. I teraz właśnie nadszedł na nie czas.

Kolor: bursztynowy, moim zdaniem zbyt ciemny jak na styl. Piwo jest lekko opalizujące.
Piana: w zasadzie brak. Przy nalewaniu powstaje ładny drobnoziarnisty korzuszek w kolorze beżowym, ale zaraz znika.
Wysycenie: niskie do średniego. Właściwe dla stylu.
Aromat: ananas oraz … toffi, gdzieś w tle lanrynki. Ładnie oddaje to, co można spotkać w amerykańskich IPA, choć moim zdaniem mogło by być więcej aromatów cytrusowych od chmielu, a mniej „słodyczy”.
Smak: pełne, zaskakująco słodowe z bardzo mocną goryczką. Można śmiało powiedzieć, że jest to obecnie najbardziej goryczkowe piwo na naszym rynku. Goryczka niestety nieco tępa i długo pozostająca na języku. Piwo jest zbyt treściwe, by mogło się stać piwem sesyjnym. Szkoda.
Wrażenie ogólne: Atak Chmielu nie jest piwem wybitnym i jest kilka drobiazgów, które można by w nim poprawić. Niemniej zdecydowanie wyróżnia się na polskim rynku i wróżę mu wielki sukces. Jest całkowicie odmienne od tego, co serwują nam rodzime browary. Odważne, zdecydowane i na pewno będzie smakować bardziej wymagającym konsumentom. Pod warunkiem tylko, że będą w stanie przełknąć sporą dawkę goryczy, tfu, znaczy goryczki 😉