0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Skinner`s Betty StogsBitter
Ekstrakt nieznany, alkohol 4%

Ten klasyczny angielski bitter trafił do mnie, dzięki uprzejmości moich kolegów, prosto z Londynu. Pięknie opakowane piwo zdobyło w 2008 roku miano najlepszego bittera Wielkiej Brytanii na Great British Beer Festival w Londynie. Wyróżnienie to nie byle jakie, bo festiwal organizowany jest przez CAMRA, czyli Campaign for Real Ale. Organizacja ta od lat przeciwstawia się zalewowi taniego, kiepskiej jakości piwa, promując tradycyjne puby, w których serwowane jest najlepsze piwo leżakowane i refermentowane w beczkach.

W Polsce rolę podobną do CAMRA ma ambicję pełnić Polskie Stowarzyszenie Piwowarów Domowych, które za cel stawia sobie promowanie szeroko rozumianej kultury piwnej, a poprzez organizację największego w kraju konkursu piw domowych zachęca do zwrócenia uwagi na mało znane style piwne.

Działalności PSPD poświęcę wkrótce osobny artykuł, tymczasem przejdźmy do dzisiejszej degustacji.

Wygląd: Kolor ciemnozłoty, wpadający w miedziany. Piwo nie jest klarowne – lekko opalizuje. Piana w kolorze przybrudzonej bieli jest wątła i szybko redukuje się do otoczki wokół szkła.
Aromat: W pierwszym momencie uderzają w nozdrza aromaty chmielowe – głównie kwiatowe, cytrusowe oraz nieco ziołowych. Dalej czuć „ejlową” owocowość oraz karmel podkreślony lekkim masłem, które tutaj w żadnym wypadku nie może być uznane za wadę.
Wysycenie: niskie, właściwe.
Smak: wytrawny, nawet lekko wpadający w kwaśny. Całość zamyka mocna, ale krótka goryczka. Moim zdaniem końcówka jest ona idealnie skomponowana. Po przełknięciu niewiele zostaje na języku i ma się ochotę na kolejny łyk. To cecha wzorcowego piwa sesyjnego, przy którym można spędzić cały wieczór.
Odczucie w ustach: gładkie, przyjemne. Goryczka znika szybko po przełknięciu. Bardzo przyjemne.
Wrażenie ogólne: Bardzo dobre piwo sesyjne o bogatym aromacie i niezbyt dużej treściwości. Idealne na dłuższą wieczorną imprezę. Dzięki niskiemu wysyceniu i stosunkowo niskiej zawartości alkoholu nie męczy, pozwalając jednocześnie na delektowanie się bogatym aromatem chmielu. Pijałem wprawdzie lepsze bittery, ale większość z tych, które miło wspominam, była serwowana z beczki. Jestem przekonany, że pinta Betty Stogs nalana prosto z pompy w angielskim pubie otrzymałaby ocenę co najmniej o pół punkta wyższą.
Ocena: 7/10