0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Imperium Atakuje, PintaImperial IPA
Ekstrakt 19,1Blg, alkohol 7,8%
Skład: woda, słody: pale ale, jęczmienny diastatyczny, melanoidowy, Carared, Carapils, chmiele: Zeus/Columbus, Chinook, Centennial, Citra, Cascade, Palisade, drożdże US-05.


Pierwsze po porterach bałtyckich „duże” piwo na polskim rynku. Przez „duże” mam na myśli dużo smaku, dużo aromatu i … dużo alkoholu. Takie piwa wygrywają plebiscyty i od dawna królują na najwyższych miejscach w rankingu uznanego portalu Rate Beer. Nie ma cię co dziwić, bo przecież oferują one najwięcej – są złożone, bogate, a przez swój ciężar nadają się bardziej do degustacyjnego sączenia niż do zabijania pragnienia.

Wygląd: Kolor ciemnego bursztynu, idealnie klarowne. Piana beżowa, średnioobfita, drobnoziarnista, utrzymuje się do końca i pięknie zdobi szkło.
Aromat: w pierwszej kolejności czuć bardzo dojrzałe owoce tropikalne – ananasy i mango (wpływ amerykańskich chnmieli) oraz odrobinę landrynkowej słodyczy. Nuta alkoholowa występuje, ale jest dobrze ukryta. Wyraźny diacetyl (aromat maślany) jest w tym piwie zaletą, dodając mu pełni.
Wysycenie: średnie do niskiego, przyjemne.
Smak: wyraźna cukierkowa słodycz odzwierciedlająca landrynkowy aromat jest bardzo szybko spłukiwana przez ogromną porcję żywicznej goryczy.
Odczucie w ustach: hmm, dość złożone. Z jednej strony aksamitne wysycenie i nieco klejąca słodycz. Z drugiej ogromna, pozostająca długo goryczka i szczypiący w język alkohol. To raczej nie jest to, co dziewczyny lubią najbardziej 😉
Wrażenie ogólne: Genialny aromat i potężna goryczka. Spore „ciało” sprawia, że piwo jest nieźle zbalansowane, przez co łatwiejsze w odbiorze. Wraz z upływem czasu niestety męczy. Raczej nie jest to piwo sesyjne, ale na pewno będzie miłym zwięczeniem ciężkiego dnia pracy dla każdego piwnego masochisty (czyt. lubiącego ekstemalne chmielenie). Mi bardzo smakowało.
Ocena: 7/10