0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Dzisiaj jedno z piw przywiezionych przeze mnie z Festiwalu Birofilia w Żywcu. Trunek pochodzący z mekki piwoszy, a w szczególności frakcji wędzonek, czyli z mitycznego Bambergu. Nie będzie to jednak nic dymionego, a … schwarzbier. Styl także typowy dla północnej Frankonii, niejako alternatywa albo może odmiana monachijskiego ciemnego. Ciemniejsze, mocniej palone i bardziej gorzkie. Czy taka jest Schwärzla? Przekonajmy się.

Bamberger SchwärzlaSchwarzbier
Ekstrakt 12,5Blg, alkohol 5,2%
Skład: woda, słód jęczmienny, drożdże, ekstrakt chmielowy

Wygląd: Ciemno brązowe, klarowne, z miedzianymi refleksami. Piana jasnobeżowa, puszysta, średnio-obfita, szybko redukuje się.
Aromat: słodowy, chleba razowego, opiekanych tostów (delikatna paloność). Chmielu brak i nikt się go tu nie spodziewał.
Wysycenie: umiarkowane do niskiego, właściwe dla piw ciemnych. Rzekłbym nawet, że doskonale dobrane.
Smak: przypomina razowy chleb na zakwasie. Początek słodki, ale po momencie przechodzi w lekko kwaśne. Goryczka niska do średniej, bardziej palona niż chmielowa.
Odczucie w ustach: nieco lepkie, o średniej pełni. Przydałaby się nieco wyższa goryczka dla spłukania lepkości z języka.
Wrażenie ogólne: Bardzo dobry, choć nie wybitny przedstawiciel swojego gatunku. Elegancki aromat, wygląd, wysycenie. Niestety nieco za słodkie i zbyt lepkie. Sumarycznie za ciężkie jak na schwarzbier. Za to na pewno zagustuje w nim płeć piękna, bo przecież słodyczy nigdy za wiele 😉
Ocena: 6.5/10