0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

„Piwna kultura w Polsce nie istnieje? My uważamy, że to nieprawda, ale pewnie zgodzi się Pan ze stwierdzeniem, że jest jeszcze wiele do zrobienia w tej kwestii…”.

Tymi słowami rozpoczyna się list wieńczący przesyłkę, jaką piwni blogerzy otrzymali od Kampanii Piwowarskiej. Przesyłkę starannie przygotowaną i pięknie opakowaną, w której oprócz trzech nowych piw Książęcych znalazłem dedykowane szkło do każdego z nich oraz podstawki z informacjami o każdym stylu i sposobie jego serwowania. Nie powiem, wszystko to zrobiło na mniej zdecydowanie pozytywne wrażenie. KP próbuje edukować i jeśli chodzi o oprawę robi to w sposób wzorowy. Z tym większą niecierpliwością czekam aż piwo schłodzi się do sugerowanej temperatury, by przystąpić do jego degustacji. Zaczynam od pszenicznego, jako najlżejszego i najmniej oddziałującego na kubki smakowe.

Książęce złote pszeniczneWeizen/Weissbier
Ekstrakt 12Blg, alkohol 4,9%
Skład: woda, słód pszeniczny i pilzeński, słody karmelowe, syrop cukrowy, chmiel goryczkowy i aromatyczny.

Wygląd: smakowity, jasno pomarańczowy. Piwo jest idealnie mętne (nawet w butelce), a piana biała i niezbyt obfita, chociaż korzuszek utrzymuje się dzielnie do końca.
Aromat: w ślepej próbie nie zgadłbym, że to piwo pszeniczne. Jest nieco chmielu na solidnej bazie słodowej, a gdzieś tam daleko majaczy goździk. A może ten goździk to autosugestia?
Wysycenie: wysokie, nieco szorstkie, jak w wodzie gazowanej.
Smak: słodowy i landrynkowy, jakby ktoś dodał sztucznego aromatu. Brak typowej dla piw pszenicznych kwaskowatości. Goryczka śladowa, właściwa.
Odczucie w ustach: średnia treściwość, mdły smak i szorstkie wysycenie. W zasadzie nic przyjemnego.
Wrażenie ogólne: Książęce pszeniczne nie jest piwem pszenicznym! To jakiś mdły wynalazek o nieco sztucznym smaku i nieprzyjemnym wysyceniu. Jedynie wygląd się zgadza. Nie tędy droga drodzy państwo z Kompanii Piwowarskiej. Jeśli chcecie edukować społeczeństwo, to nie wprowadzajcie go na starcie w błąd. Nie wmawiajcie proszę nikomu, że tak powinno smakować piwo pszeniczne, bo jeszcze ktoś mało obeznany w to uwierzy. Jeśli jeszcze to piwo nazywałoby się jakoś inaczej, to mógłbym przymknąć oko i może nawet ocenić je wyżej. Tymczasem jest to najgorszy po Lubuskim pszeniczniak na krajowym rynku.
Ocena: 2/10

Książęce czerwony lager – półciemny lager
Ekstrakt 11,6Blg, alkohol 4,9%
Skład: woda, słód pilzeński i karmelowy, ekstrakt ze słodu palonego, chmiel goryczkowy i aromatyczny.

Wygląd: kolor ciemnej herbaty. Piana w kolorze jasno beżowym początkowo obfita, dość szybko się redukuje do niskiej kołderki ładnie oblepiając szkło.
Aromat: delikatnie chmielowy na chlebowo-słodowo-karmelowej podbudowie. Aż jestem ciekaw co będzie dalej.
Wysycenie: wysokie, gryzące, niezbyt przyjemne.
Smak: chmielowo-słodowy z delikatnym kwaskiem i karmelem. Do tego całkiem solidna (jak na produkt koncernowy) goryczkowa końcówka.
Odczucie w ustach: średnia do niskiej treściwość i przyjemna goryczka. Tylko te sztuczne nasycenie dwutlenkiem węgla psuje odbiór.
Wrażenie ogólne: Czerwony lager to naprawdę przyzwoite piwo. Nieźle zrównoważone pomiędzy chmielowym aromatem i goryczką a chlebowo-karmelową podbudową. Może nieco płaskie i ugrzecznione, ale z dużym prawdopodobieństwem może trafić w gusta masowego odbiorcy. Z pewnością przebija wszystkie inne koncernowe lagery, a to już coś. Jeśli utrzyma (lub zwiększy) swą jakość, to z chęcią po nie sięgnę ponownie, gdy nie będzie w moim zasięgu piwnych rarytasów. P.S. Moim zdaniem czerwony smakuje lepiej w temperaturze nieco wyższej od sugerowanej. Po wyciągnięciu z lodówki warto chwilę odczekać.
Ocena: 5.5/10

Książęce ciemne łagodne – ciemny lager
Ekstrakt 11,9Blg, alkohol 4,1%
Skład: woda, słód monachijski, pilzeński, karmelowy i palony, syrop cukrowy, chmiel goryczkowy i aromatyczny.

Wygląd: kolor ciemnobrązowy, pod swiatło bursztynowo-rubinowy. Piana beżowa, początkowo obfita, dość szybko się redukuje do kołderki.
Aromat: subtelnie palony – jak przypieczone tosty. Oprócz tego słodowy, chlebowy (razowy) i lekko karmelowy.
Wysycenie: średnie do wysokiego, niezbyt przystające do piwa ciemnego.
Smak: jak przypieczony chleb razowy, nieco słodki, lekko kwaskowaty, bogato słodowy, z paloną, średnio intensywną goryczką.
Odczucie w ustach: stosunkowo wysoka treściwość zrównoważona przyjemną goryczką. Tylko zbyt wysokie i gryzące wysycenie psuje cały nastrój.
Wrażenie ogólne: Aromatyczne, przyjemne, ciemne piwo. Bardzo treściwe, ale nie ulepek, chociaż blisko mu do przekroczenia niebezpiecznej granicy. Wyraźna palona goryczka ratuje ostateczne wrażenie i wyróżnia Książęce na plus. Jak by zmniejszyć poziom cukru i wysycenie, to mógł by być z tego fajny sesyjny ciemniak. Na razie mamy deserowe piwo kierowane raczej do płci pięknej. Ani złe ani dobre ani rewolucyjne.
Ocena: 4.5/10

Podsumowanie

Rewolucji nie ma, ale sumarycznie nowości od Kampanii Piwowarskiej nie są tak straszne, jak je niektórzy blogerzy opisują. Czerwone smaczne, wyróżniające się na koncernowym podwórku, ciemne przeciętne, a pszeniczne to totalna wpadka. Jeśli KP popracuje trochę nad niedociągnięciami, to będę zadowolony. Takie piwa są potrzebne jako pomost pomiędzy produktem masowym, a piwnymi rarytasami. Pokazują, że istnieje świat inny od jasnych euro-lagerów. Jeśli dodamy do tego potencjał marketingowy KP to może się okazać, że koncern rzeczywiście wykona misję edukacyjną. Dla piwnych „ignorantów” może to być wskazaniem kierkunku lub nawet katapultą przerzucającą na drugą stronę mocy. Większość pewnie nie przeskoczy poziomu Książęcego, ale to i tak dobrze. Wszak nie każdy musi być smakoszem, a miło jeśli każdy ma wybór i w przystępnej cenie może zasmakować czegoś „innego”.