0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Szkocki browar Belhaven jest znany. Raczej znany i raczej duży. Przynajmniej tak mi się wydaje. W zasadzie nie chce mi się teraz sprawdzać. Spotkałem się z ich produktami już wcześniej i zapamiętałem całkiem niezłe Wee Heavy oraz inne przysmaki z beczki, które miałem okazję testować na corocznym Berlińskim Festiwalu Piwa. Tak czy inaczej zakładam, że Belhaven jest solidnym szkockim browarem i piwo kupione na promocji w Netto będzie co najmniej przyzwoite, choć cena jak na wyspiarskie produkty trochę nieprzyzwoita. Raz nerkom śmierć!

Belhaven Bestbitter

Ekstrakt niewielki, alkohol 3.5%

Wygląd: kolor bursztynu czy też herbaty, klarowne. Piana jak śmietana – kremowa, gęsta, trwała, do tego wzorowo oblepia szkło. Azot czyni cuda 😉
Aromat: coś ze mną nie tak, bo ostatnio każde piwo odbieram tak jak ono wygląda. To wygląda jak herbata i pachnie jak herbata. Herbata z odrobiną …. jabłka?! Aromat jest nikły, stłumiony przez azotową pianę, więc ciężko cokolwiek więcej o nim powiedzieć.
Wysycenie: niskie i takiego się właśnie spodziewałem.
Smak: jest dziwny i niespotykany. Nie wiem czy to dobrze czy źle. Kwaskowaty, podbity słodowością, a zakończony grzeczną stosunkowo niską goryczką, zupełnie niepodobną do bittera.
Odczucie w ustach: Pełnia raczej niska, ale jak spojrzeć na zawartość alkoholu, to można czuć się pozytywnie zaskoczonym. Dzięki niskiemu wysyceniu i niskiej goryczce wchodzi gładko i sprawnie.
Wrażenie ogólne: Dziwne to piwo, któremu bliżej do herbaty z jabłkiem niż do rasowego bittera. W zasadzie to jest smaczne i wyyyysoce pijalne. Można żłopać jedno za drugim, nie martwiąc się o stan własnej głowy. I chyba o to autorom chodziło i chwała im za to. Szału nie ma, ale chętnie sprawdzę wersję beczkową, jak uda mi się kiedyś dolecieć do Szkocji.
Ocena: 5/10

P.S. Technicznie to piwo jest słabe. Mamy aldehyd octowy (zielone jabłka) na wysokim poziomie, do tego byle jakie nachmielenie. Mój problem polega na tym, że mi smakuje i pozytywnie zaskoczyło mnie swą odmiennością.