Piwolog radzi ...

Masz problem? Idź do piwologa!

Trzy PIWA sezonowe i … Perła Winter

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Piwa specjalne

Przez sezon na przeziębienia ominęła mnie w tym roku fala piw dyniowych. Mała to była fala, bo raptem dwa komercyjne piwa, ale jednak dość wysoka, bo wprowadzająca na nasz rynek powiew świeżości. Dynia, ciasto dyniowe, przyprawy, do Bożego Narodzenia też jakoś powinno pasować. Zatem do dwóch piw dyniowych dokładam jedno świąteczne, jedno zimowe i robię mały przegląd piw przyprawionych. Lepiej późno niż później.

Naked Mummy – pumpkin ale
Ekstrakt 16blg, alk 6,2%
Naked Mummy, AleBrowar

Wygląd: kolor bursztynowy, pod światło intensywnie pomarańczowy, lekko opalizujące. Piana w kolorze złamanej bieli, puszysta, początkowo dość obfita, jednak szybko redukuje się, zostawiając ładne firanki na szkle.

Aromat: jest świątecznie! Na pierwszym planie imbir (uwielbiam), a za nim kroczy cynamon. Gdzieś dalej pojawia się jeszcze gałka muszkatołowa. W składzie jest więcej przypraw, ale najwyraźniej się gdzieś pochowały. Zapach przypraw jest na tyle intensywny, że nie czuć pod nim piwnej bazy.

Wysycenie: niskie, zaskakująco niskie. Nie żeby mi to przeszkadzało, ale nie spodziewałem się. Przydało by się nieco więcej bąbelków.

Smak: pusty, nijaki. Troszkę słodowy, troszkę przyprawowy. Za to goryczka konkretna, ale tępa, nieco ściągająca i pozostająca przez dłuższą chwilę na końcu języka. Czuję też posmak metaliczny, choć test skórny wady nie wykazuje. Być może to wpływ przypraw.

Odczucie w ustach: mało treściwe, by nie powiedzieć wodniste. Brak bazy powoduje, że goryczka nie ma na czym się oprzeć i jest niezbyt przyjemna.

Wrażenie ogólne: Jestem rozczarowany. Wygląd i zapach zapowiadały piwo co najmniej dobre, jeśli nie rewelacyjne. Po pierwszym łyku czar prysł. Wodniste, za nisko wysycone CO2, z przesadzoną tępą goryczką. Nie mam pojęcia gdzie podziało się 16% ekstraktu, bo w piwie go nie czuć. No może czuć rozgrzewającą moc alkoholu, ale nie jest to jakaś szczególna zaleta. Na plus na pewno całkiem niezła pijalność, tylko nie wiem czy dałbym radę dwóm mumiom pod rząd. Przyprawy potrafią trochę zmęczyć. Mumia jest z pewnością lepsza od Książęcego Korzennego, ale w stosunku do ekipy AleBrowaru mam dużo wyższe oczekiwania, zatem daje tylko pół punktu więcej, licząc na poprawę w przyszłości.

Ocena: 5,5 / 10

Dyniamit – pumpkin ale
Ekstrakt 16,5blg, alk 6,0%
Dyniamit, Pinta

Wygląd: kolor ciemnego bursztynu, mocnej herbaty, lekko opalizujące. Piana kremowa, dość obfita o drobnej fakturze, z pojedynczymi większymi bąbelkami. Długo utrzymuje się na powierzchni i oblepia szkło jak należy.

Aromat: Świąteczny. Czego tu nie ma. Na wstępie cynamon i goździki. Zaraz za nimi piękne słodkie owocowe estry (poziomki, śliwki) i ostra imbirowa nuta. W tym wszystkim czuć jeszcze ziołowy aromat chmielu. Kompozycja zachwycająca. Do tego, co ciekawe, w tle czuć aromat dyni, czego nie spotkałem jeszcze w żadnym pumpkin ale. Zwykle aromat przypraw jest tak intensywny, że przykrywa wszystko.

Wysycenie: umiarkowane, całkiem dobrze komponuje się z tym trunkiem.

Smak: słodowo-karmelowo-przyprawowy z kwaskowatą owocową polewą. Intensywny, lekko pikantny. Zakończony średnio wysoką, pozostającą przez chwilę goryczką.

Odczucie w ustach: Dyniamit jest średnio treściwy i charakteryzuje się pewną szorstkością. Wynika ona bardziej z użytych przypraw niż z nagazowania, które nie jest wysokie.

Wrażenie ogólne: Bardzo podoba mi się to, że Dyniamit jest przede wszystkim PIWEM! Dominują oczywiście przyprawy, ale czuć chmiel, jest słodowa baza i jest też wyraźna goryczka. Pachnie jak sensownie przyprawiony wyspiarski ejl, a nie jak słodki ulepek udający piwo. Mógłby być nieco łagodniejszy w odbiorze i może nieco pełniejszy, a z drugiej strony wytrawność i pewna pikantność sprawiają, że Dyniamit jest nieźle pijalny. Jedyna niewielka wada, to szorstki przyprawowy posmak, który pozostaje na języku i z czasem zaczyna męczyć. Mimo to żałuję, że jest to piwo sezonowe i próżno już go pewnie szukać w sklepach. Dla mnie bomba i już się nie mogę doczekać Halloween 2013.

Ocena: 7 / 10

Saint No More – christmas ale
Ekstrakt 16blg, alk 6,2%
Saint No More, AleBrowar

Wygląd: czarne, nieprzejrzyste. Piana jasno-beżowa, drobnoziarnista, obfita, pięknie oblepia szkło.

Aromat: kojarzy się z aromatem stoutu skrzyżowanego z dębową beczką. Jest wyraźna paloność, aromat kawy i gorzkiej czekolady, jest dość intensywna drewutnia, jest też w końcu odrobina estrów kojarzących się z ciemnymi owocami – czarną porzeczką, ciemnymi winogronami. Jak dobrze się potrzęsie, to ujawnia się delikatny rozpuszczalnik, który wydaje się nieodłącznym przyjacielem piw mocnych. Tutaj na szczęście jakoś szczególnie nie przeszkadza.

Wysycenie: niskie, bardzo przyjemne, świetnie dobrane.

Smak: jak dobrze posłodzona kawa, czyli słodki, ale też nieco kwaśny i .. drewniany. Tutaj także czuć wpływ płatków dębowych. Goryczka na poziomie średnim, fajnie spłukuje nadmiar słodyczy.

Odczucie w ustach: gładkie, pełne, wypełniające usta. Wyraźna lepkość nie do końca równoważona jest goryczką i klei nieco usta.

Wrażenie ogólne: Ze świętami to mi się ten Mikołaj nie kojarzy mi się w ogóle. No chyba, że ze Świętem Stoutu i to też nie do końca. Jest to na pewno udana wariacja na temat tego stylu. Fakt, udziwniona, ale w sposób całkiem udany. Treściwość i moc idealnie pasują do aktualnej pory roku i sytuacji za oknem. Płatki dębowe dodają charakteru, ba, nawet o nim decydują. Pytanie czy nie dominują tego piwa? Mi się podoba i chętnie poeksperymentuję z tym dodatkiem w swoim domowym browarze. Minus, to brak równowagi pomiędzy słodkim i gorzkim. Trzeba by zmniejszyć ilość słodyczy lub skontrować ją goryczką na odpowiednim poziomie. Tutaj dominuje słodycz. Niby się zgadza – święta, słodycze, ciepło – tylko, że od słodyczy przecież zęby się psują.

Ocena: 7 / 10

Perła Winter – christmas ale
Ekstrakt nieznany, alk 5%
Perła Winter

Wygląd: sztuczny czerwony kolor, szampańskie bąbelki i mydlana, szybko znikająca piana. Jeśli miałbym oceniać po wyglądzie, to … przecież nie szata zdobi piwo.

Aromat: kompot, sok, na pewno nie piwo. Czuć jabłka wymienione w składzie, jest dzika róża (a’la nadzienie pączkowe), choć w odmianie sztucznej. Dziki bez, hm, chyba tylko w opisie.

Wysycenie: wysokie, gryzące, koncernowy standard.

Smak: słodko-kwaśny – słodki od cukru (wtf is stevia), a kwaśny od kwasku cytrynowego. Owocowy nie wiem od czego, ale z pewnością nie są to estry wyprodukowane w procesie naturalnej fermentacji. Jest za to sporo sztucznej „dzikiej” róży.

Odczucie w ustach: szczypiące i lepkie. W sumie to jedno równoważy drugie, więc nie jest bardzo źle.

Wrażenie ogólne: To nie jest piwo! W przeciwieństwie do wcześniej degustowanych specjałów, które z piwem miały mniej lub więcej wspólnego, Perła poszła pod prąd, czyli tak jak można by się spodziewać. Jest alkohol, są bąbelki, są aromaty, tylko piwa brak. Myślę, że ten specyfik może się jednak w pewnych kręgach przyjąć. Jest względnie naturalny i nie zakleja jakoś szczególnie, choć trochę tak. Tak czy inaczej, ja tego nie kupuję. Dla żony/koleżanki/kochanki może się nadać, wielbiciele PIWA powinni omijać szerokim łukiem.

Ocena: 3 / 10

Podsumowanie

Tak jak w tytule – to były trzy piwa i jedno coś. Jeśli miałbym wybrać jedną butelkę na święta, to wybrałbym zdecydowanie Dyniamit. Piękny aromat, piernikowe przyprawy, owoce – to nieodłącznie kojarzy się ze świąteczną atmosferą. Naga Mumia też niezła, ale przegrywa konfrontację z Pintą. Za to bardzo mi smakował Niezbyt-Święty z AleBrowaru. To bardzo udane, ciekawe piwo. Widziałbym je jako specjał na cały sezon jesienno-zimowy. Tylko Perła odstaje od peletonu oferując napój piwo-podobny. Szkoda, bo czuję, że z dzikiej róży i bzu da się ulepić coś ciekawego.

1 Comment

  1. Saint no more z tego co pamiętam miał w składzie miód. Może stąd ta słodycz? Piłem już jakiś czas temu i wrażenie podobne. Super piwko, ale ze świętami za bardzo się nie kojarzyło. Nie pamiętam by było tak słodkie, a nawet jeśli to mi nie przeszkadzało.

    Robiłem też zestawienie naked mummy i dyniamitu, i także u mnie pinta wygrała. Oba smakowały jednak jak dla mnie dość podobnie.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

© 2017 Piwolog radzi …

Theme by Anders NorenUp ↑