Piwolog radzi ...

Masz problem? Idź do piwologa!

Komes Potrójny Złoty

5.00 avg. rating (93% score) - 2 votes

Komes Potrójny Złoty

Po cichu, bez większego rozgłosu, Browar Fortuna z Miłosławia wypuścił późną jesienią zestaw trzech piw. Jedno wcześniej znane i uznane, ale o zmienionej szacie graficznej i dwa całkowicie premierowe, w mało znanych w naszym kraju stylach. To znane, to Komes Porter, czyli mocny, ciemny i bogaty porter bałtycki o uznanej marce. Ciekawostką może być fakt, że pojawia się raz do roku w ograniczonej ilości i zwykle szybko znika ze sklepowych półek. Świadczy to dobrze o browarze, który nie może poświęcić dużej ilości mocy produkcyjnych na niszowe piwo, ale ma ambicje produkować trunek dobrej jakości. Dbałość o markę przede wszystkim.

Premierowe piwa, to w domyśle polska odpowiedź na belgijskie piwa klasztorne – dubbel i tripel. Po naszemu nazwano je Podwójnym Ciemnym i Potrójnym Złotym. Nazwy jak najbardziej adekwatne do belgijskich protoplastów, choć nie jest wprost powiedziane, że to właśnie w te style celowano. To podejście bezpieczne z punktu widzenia mojego ostatniego tekstu odnośnie piwnych styli. Być może browar boi się porównań z belgijskimi klasykami. Mam nadzieję, że nie ma ku temu podstaw.

Na pewno brawa należą się za pełną i wyczerpującą informacje na kontrze. Osobiście wyrzuciłbym kilka zbędnych sentencji, ale i tak poziom i jakość informacji wyróżnia się na polskim rynku in plus. Opisane parametry (alkohol, ekstrakt, surowce), smak, aromat, sposób przechowywania/leżakowania i serwowania. To jest właściwa droga! Do tego rocznik na krawatce – dla miłośników kitrania piwa w piwnicy. Prosta rzecz, a cieszy. Schodzisz do piwnicy, wybierasz rocznik i już. Bez konieczności szukania dat czy porównywania etykiet.

Do tego refermentacja w butelce. Co to w ogóle oznacza? Tyle, że piwo nie jest filtrowane i pasteryzowane, zatem zawiera żywe drożdże. Jeśli na etapie butelkowania damy im coś do zjedzenia (cukier, glukoza, cokolwiek fermetowalnego), to drożdżaki wyprodukują nam w butelce naturalny dwutlenek węgla i będą konkurować z bakcylami sprawiając, że piwo uzyska wyjątkową trwałość. Tu browar określa ją na poziomie 18 miesięcy, ale jestem przekonany, że przy tym poziomie alkoholu piwo może leżakować znacznie dłużej.

Dość tego słodzenia, czas na degustację.

Komes Potrójny Złoty – belgijski tripel?
Ekstrakt 19Blg, alkohol 9%
Skład: woda, słód jęczmienny jasny, cukier, chmiel aromatyczny Styrian Goldings, chmiel goryczkowy, drożdże.

Cukier w składzie? Jak to? Oszukują nas? Nic bardziej mylnego! To klasyczny dodatek do mocarzy w stylu belgijskim. Dodaje procentów, nie zwiększając treściwości piwa. Dzięki temu piwo jest bardziej pijalne i zyskuje specyficzny, delikatnie bimbrowy aromat.

Wygląd: ciemne złoto, tudzież jasny bursztyn. Klarowne (mimo refermentacji w butelce i osadu na dnie), efektowne. Piana biała gruboziarnista, pojawia się tylko na moment, by po chwili zniknąć całkowicie (to pewna norma przy tym poziomie alkoholu).

Aromat: W pierwszym momencie delikatny chmiel i słód, po chwili bimbrowa nuta alkoholowa. Do tego landrynkowa słodycz na poziomie umiarkowanym. Całość raczej subtelna.

Wysycenie: średnio-wysokie, przyjemnie musujące, naturalne.

Smak: słodu i jasnych owoców (morele), czuć też dość wyraźny smak chmielu. Goryczka średnia, alkoholowo-chmielowa. Alkohol niezbyt intensywnie, ale jednak wypełnia usta i zostaje po przełknięciu.

Odczucie w ustach: stosunkowo wytrawne w odczuciu jak na swoje parametry. Czuć gęstość i moc, ale nie zakleja, nie męczy. Spore wysycenie dodaje lekkości, a wyrazista goryczka poprawia pijalność.

Wrażenie ogólne: Mam mieszane uczucia. Z jednej strony browar zachęca do leżakowania piwa nawet do 18 miesięcy, z drugiej nie powinien wypuszczać na rynek produktu, który nie jest gotowy. Alkohol nie zdążył się ułożyć – jest zbyt mocno wyczuwalny i z każdym łykiem męczy coraz bardziej. Nie ma jednak co narzekać, wszak z piwami z ojczyzny stylu też czasami nie bywa lepiej. One po prostu potrzebują czasu. Jeśli zatem upolujesz Potrójnego, to schowaj go do piwnicy i wyciągnij za rok. Z pewnością czas zrobi mu przysługę.

Ocena: póki co 5/10 z nadzieją na wyższą notę po dłuższym leżakowaniu.

1 Comment

  1. Rzeźnik straszny. Ale w granicach stylu. Do powtórzenia.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

© 2017 Piwolog radzi …

Theme by Anders NorenUp ↑