0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Smoky Joe

Alebrowar przyzwyczaił nas już do bezkompromisowych niespodzianek. Nie inaczej jest w przypadku najnowszego dziecka tej kontraktowej inicjatywy. Smoky Joe to piwo określone jako Whisky Extra Stout. Tłumacząc na zrozumiały język jest to mocniejsza odmiana stoutu uzupełniona aromatem whisky. Nie znaczy to jednak, że ktoś dodał do tego piwa wódy na myszach.

Aromat whisky, to w przypadku piwa aromat słodu whisky. Jest to rodzaj słodu używanego także do produkcji myszowatej. Słód taki jest wędzony (suszony) w piecach opalanych torfem. W wyniku tego zabiegu uzyskuje unikalny aromat, określany dość brzydko jako zapach asfaltu czy spalonej gumy. W praktyce nie jest aż tak źle. To po prostu rodzaj wędzonki, choć nieco innej niż ta, którą znamy ze swojskich wędlin.

Smoky Joe – dymiony (extra) stout
Ekstrakt: 16Blg, alkohol 6,2%
Skład: woda, słody, owies, jęczmień palony, chmiel, drożdże

Wygląd: smoliście czarne, nieprzejrzyste jak na stout przystało. Piana beżowa, obfita, gęsta, drobna, choć z większymi pęcherzykami. Jest wzorcowa, utrzymuje się dzielnie i pięknie rysuje firanki na szkle.

Aromat: przy pierwszym podejściu czuć głównie popiół. Czuję go tak wyraźnie, jak bym wąchał popielniczkę. Dalej jest już lepiej – ujawniają się aromaty typowe dla stoutu – czekolada, kawa, akcenty słodowe i palone.

Wysycenie: niskie, jak należy.

Smak: w pierwszym odczuciu sporo słodyczy. Retronosowo mocno zarysowuje się torfowa wędzoność, która nomen omen nie była zbytnio wyczuwalna w zapachu. Finisz jest delikatnie kwaskowaty (z czasem coraz bardziej) z mocno zaznaczoną goryczką, która rozwija się jeszcze po przełknięciu i daje o sobie znać przez dłuższą chwilę.

Odczucie w ustach: początek przyjemny – średnio-wysoka pełnia w połączeniu z aksamitną gładkością sprawia fajne wrażenie. Końcówkę psuje jednak cierpka, nieco zalegająca goryczka. Mimo podkręconego ekstraktu, piwo jest wysoce pijalne (sesyjne).

Wrażenie ogólne: Nie do końca rozumiem zachwyty nad Dymionym Józkiem. Choć piwo ma sporo zalet (począwszy od piany, poprzez przyjemną bazę i wysoką pijalność, po przyjemny dymiono-torfowy posmak) to ma także kilka wad. Pierwsza z nich to aromat popiołu. Nigdy w żadnym piwie nie spotkałem go na takim poziomie. Palaczom może się podobać, mi nieco przeszkadza. Druga rzecz, to niezbyt udana goryczka – długa, cierpka, zalegająca. Sumarycznie jest dobrze, ale do doskonałości sporo brakuje. Mam nadzieję, że zapowiedziane już kolejne warki będą wyzbyte tych niedociągnięć i Smoky Joe dociągnie do poziomu reszty piw z alebrowarowego podwórka.

Ocena: 6.5/10