0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Krakauer, Browar Południe

Od Browaru Południe otrzymałem przesyłkę z trzema nowymi piwami i prośbą o opinię na ich temat ich wyglądu i zawartości. Zacznę może od wyglądu, bo jest w zasadzie wspólny dla wszystkich piw. Mi się podoba. Jest czytelnie, elegancko i z gustem. Jedynie napisy na kontrze bym powiększył, bo starsi ludzie bez lupy mogą sobie nie poradzić. Nie podoba mi się natomiast sama nazwa. Niby kojarzy się z Krakowem, ale brzmi jakoś twardo, germańsko, nie po naszemu.

Bardziej niż nazwa czy wygląd butelek interesuje mnie ich zawartość. Zanim zacznę degustację, to jeszcze kilka słów wyjaśnienia, bo nowa marka może się niektórym wydać znajoma.

Krakauer to nowa linia piw z Browaru Południe. Wcześniej ten sam browar na zlecenie zewnętrzne produkował do złudzenia podobne Krakowiaki. Podmioty się ostatnio rozstały, ale chyba żadna ze stron nie chciała się rozstać z marką i produktem. W efekcie będziemy mieć na rynku Krakauery i Krakowiaki (warzone już gdzieś indziej). Nie będę wchodził w politykę i wyjaśnianie kto komu co i dlaczego. Zajmę się wyłącznie tym, co w butelce. Mnie od nadmiaru głowa nie boli, byle piwo było dobre.

Krakauer Niefiltrowany
Krakauer Niefiltrowany – jasny lager
Ekstrakt: 12Blg, alkohol 5,5%
Skład: woda, słód pilzeński i karmelowy, chmiel, drożdże.

Wygląd: złote, lekko opalizujące, jednakże dalekie od mętnego. Piana biała, drobna, średnio obfita, krótkotrwała.

Aromat: całkiem wyraźny jak na jasnego lagera. Słodowy, lekko miodowy. Czuć także delikatną kwiatową nutę (chmiel?). W sumie takie regionalny klasyk. Przyjemny, ale niczym nie zaskakuje. No, może zaskakuje lekkim siarkowodorem przy pierwszym niuchnięciu.

Wysycenie: nieco za wysokie, rozdymające.

Smak: wyraźnie kwaskowaty, minimalnie słodowy, czuć też odrobinę miodu. Goryczka w zasadzie nie istnieje – jest bardzo symboliczna.

Odczucie w ustach: lekkie, o niskiej treściwości, nawet zahaczające o wodnistość (gdzie się podziało 12% ekstraktu?). Dwutlenek węgla miło podszczypuje język. Pije się nieźle.

Wrażenie ogólne: Krakauera niefiltrowanego podsumuję jednym słowem – nijakie. Kompozycja nie jest ani zła, ani dobra. Aromat w sumie nawet przyjemny. Smak rozczarowuje – mocno kwaskowate, niemal bez goryczki. Do tego w odczuciu wodniste. Można wypić do obiadu czy grilla, ale nie ma zbytnio na czym nosa i języka zawiesić.

Ocena: 5/10

Krakauer Miodowy
Krakauer Miodowy – aromatyzowany lager
Ekstrakt: 12Blg, alkohol 5,2%
Skład: woda, słód pilzeński i karmelowy, chmiel, miód gryczany, drożdże.

Wygląd: złote, lekko opalizujące, wygląda jak brat bliźniak niefiltrowanego. Piana także podobna, choć nieco trwalsza.

Aromat: miód, sztuczny miód przede wszystkim, a nie żaden gryczany, jak mi ktoś próbuje wmawiać na etykiecie. W sumie to nawet lubię ten zapach, bo przypomina mi dzieciństwo. Kto lata młodości miał w latach 80-tych, wie o czym mówię.

Wysycenie: średnio-wysokie, może być.

Smak: słodki, ale też lekko kwaśny (jak w niefiltrowanym). Dzięki tej kwaśności daje się pić, bo słodyczy jest sporo, ale jest odpowiednio skontrowana. Goryczka jakaś jest, choć raczej symboliczna.

Odczucie w ustach: lekko klejące od miodu, ale spore wysycenie i goryczka zdają się ratować sytuację. Jak na piwo miodowe pije się całkiem przyjemnie.

Wrażenie ogólne: Piwa miodowe nie mają miejsca w moim codziennym menu, ale czasem jak widać trafiają do moich rąk i z ciekawością sprawdzam wtedy co tam znowu bystrzy piwowarzy nawarzyli. Krakauer miodowy jest całkiem pijalnym piwem o aromacie miodu sztucznego. Miód naturalny występuje chyba tylko na etykiecie. Jeśli ktoś ma ochotę na odrobinę słodyczy, to śmiało może sięgnąć po Krakauera. Na plus na pewno jest fakt, że piwo nie jest ulepkiem. Da się wypić całą butelkę bez ryzyka omdlenia od nadmiaru cukru.

Ocena: 4.5/10

Krakauer Miodowo-Malinowy
Krakauer Miodowo-malinowy – aromatyzowany lager
Ekstrakt: 12Blg, alkohol 5,3%
Skład: woda, słód pilzeński i karmelowy, chmiel, miód gryczany, sok malinowy, drożdże.

Wygląd: kolorem przypomina kompot z rabarbaru – coś pomiędzy pomarańczowym a czerwonym, wyraźnie opalizujące. Piana biała, lekko zabarwiona, drobna, początkowo dość obfita, ale szybko opada.

Aromat: dominuje sztuczny miód, w tle czuć także śladowy aromat syropu malinowego.

Wysycenie: średnio-wysokie, może być.

Smak: początkowo słodki, miodowy, ale szybko do głosu dochodzi kwaskowatość piwa bazowego podkreślona nieco smakiem soku z malin. Co najważniejsze, maliny smakują całkiem naturalnie i mogą się podobać. Goryczka jak w pozostałych Krakauerach – raczej symboliczna.

Odczucie w ustach: podobne do miodowego, ale nieco wytrawniejsze, bardziej pijalne. Nie jest źle.

Wrażenie ogólne: Daleki jestem od zachwytu, lecz muszę przyznać, że połączenie miodu i malin nie wypada tutaj źle. Do tego piwo nie jest przesadnie słodkie (choć trochę jest). Jeśli masz ochotę na mocno aromatyzowane piwo i nie przeszkadza ci aromat sztucznego miodu, to możesz śmiało sięgnąć po Krakauera Miodowo-Malinowego.

Ocena: 4.5/10

Jeszcze kilka słów podsumowania. Krakauery to piwne średniaki. Ciężko się nad nimi zachwycać, ale też trudno doszukać się wielkich wad. Jedynie co mnie ubodło, to aromat sztucznego miodu. Jestem miłośnikiem miodu gryczanego i doskonale znam jego aromat. Niestety w Krakauerach występuje on tylko na etykiecie. W zamian dostajemy aromat identyczny z naturalnym. Trochę to nie fair wobec konsumenta.