0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Oto Mata IPA

Oto Mata IPA – rice IPA
Ekstrakt 14%, alkohol 5,2%

Pierwszym piwem Pinty, które w sposób kontrolowany wypłynęło poza granice kraju, był Koniec Świata. Podczas tournee po Finlandii, ojczyzny sahti (w tym stylu jest Koniec Świata), zrobiło niemałą furorę. Zostało dobrze ocenione przez Finów i zapewne będzie tam teraz gościć częściej.

Panowie z Pinty, zachęceni tym sukcesem, postanowili tym razem namieszać na japońskiej ziemi. Czym można zrobić to lepiej niż piwem ryżowym? I to nie byle jakim, bo uwarzonym z użyciem chmielu z różnych stron świata – Pacifica (NZ), Simcoe, Mosaic (USA), Galaxy (AUS). Można by je nazwać pacyficzną IPĄ, ale o ile wdzięczniej brzmi Oto Mata IPA.

Zamysł był taki by piwo wyglądem imitowało jasnego lagera (jasne, klarowne) i jednocześnie zaskakiwało wnętrzem – goryczką i cytrusowym aromatem. Ja miałem okazję próbować jednego z prototypów na walnym zebraniu Polskiego Stowarzyszenia Piwowarów Domowych i powiem szczerze, że zakochałem się w nim od pierwszego warzenia, tfu, wejrzenia. „Piwo Walne” było nachmielone wyłącznie chmielem Mosaic, a i zasyp był nieco inny, zatem nie można mówić o tym samym trunku. Mam nadzieję, że finalna wersja Oto Mata IPA zwali mnie z nóg. Atomatem, nie alkoholem 😉

Wygląd: jak koncernowy lager – jasnozłote, idealnie klarowne. Tylko piana, w przeciwieństwie do koncerniaków, jest obfita i trwała – biała, drobna, do tego pięknie zdobi szkło.

Aromat: hm, subtelny. Na pierwszym planie tropikalne owoce (mango), a nieco głębiej żywica i zioła. Oszczędnie jak na IPA, ale ciągle aromatycznie i dość nietypowo.

Wysycenie: umiarkowane, przyjemne.

Smak: sporo słodyczy, ale też sporo nowych aromatów. Pojawia się fajna pikantna nuta – nie jestem w stanie stwierdzić czy to fenole czy też wpływ chmielu. W każdym razie wspólnie z goryczką dobrze łamie początkową słodycz. Dla porządku dodam jeszcze, że goryczka jest powyżej średniej, lecz daleko jej do typowych przedstawicieli amerykańskich IPA.

Odczucie w ustach: pełne, nawet bardzo, nieco zaklejające. Lekko szczypiące wysycenie i nieco pozostająca goryczka kontrują nieco, ale nie do końca. Sumarycznie piwo delikatnie traci na pijalności.

Wrażenie ogólne: Trzecie moje podejście do tego piwa i ciągle zmieniam zdanie. W dniu premiery byłem zawiedziony, mając w pamięci znakomity prototyp. Dobrze schłodzone pite w warszawskim PDSL smakowało naprawdę nieźle, ale nie zachwycało. Dzisiaj, nieco cieplejsze, zmęczyło mnie troszeczkę. Pomysł dobry, wykonanie do lekkiej poprawki. Mam nadzieję, że kolejna warka będzie wytrawniejsza i urwie mi cztery litery.

Ocena: 7/10