5.00 avg. rating (90% score) - 1 vote

Oatmeal stout

The Celebrated Oatmeal Stout, Samuel Smith’s – stout owsiany
Skład: woda, słód jęczmienny, jęczmień palony, płatki owsiane, cukier, drożdże, glony klarujące, dwutlenek węgla.

Stout owsiany, jak sama nazwa piwa mówi, uwarzony jest po części z owsa. Ziarno lub płatki dodaje się na etapie zacierania, by uzyskać charakterystyczną gładkość/aksamitność gotowego piwa. Czasami duży zasyp owsa wnosi też typowo owsiankowy aromat, który mimo że nie jest w stoucie jakoś szczególnie pożądany, to dodaje mu kompleksowości. Piwo z owsem jest aksamitne w odczuciu, co wydaje się być nie do przecenienia w przypadku piwa ciemnego.

Stout owsiany plasuje się gdzieś pomiędzy wersją wytrawną (dry stout), a dosładzaną (sweet/milk stout). Jest zatem dość treściwy i stosunkowo łagodny w smaku. Czyli coś w sam raz dla tych, którzy nie lubią agresywnych piw ciemnych i nie gustują także w słodkich ulepkach.

Trzeba jeszcze wspomnieć, że degustowany dzisiaj okaz uznawany jest za klasyka gatunku. U nas piwa w tym stylu są rzadko spotykane. Chlubnym wyjątkiem jest Dobry Wieczór z Browaru Pinta. Ja ciągle czuję niedosyt, więc tym chętniej kupiłem tą niepozorną butelczynę.

Samuel Smith's Oatmeal Stout

Wygląd: bardzo ciemne, niemal czarne, choć pod światło widać piękne rubinowe prześwity. Piana beżowa, dość obfita, ale nieco dziurawa i szybko redukuje się do kożuszka, ładnie przy tym znacząc szkło.

Aromat: stonowany – trochę kawy, mniej gorzkiej czekolady i karmelu, odrobina czegoś przypalonego i sporo suszonych śliwek. Niby typowe zestawienie, a jakże zaskakujące. Aromatu chmielowego brak.

Wysycenie: niskie do średniego, perliste, przyjemne, właściwe.

Smak: mocno palony, wręcz kwaskowaty od słodów palonych, ale czuć też sporo słodkości (piwo jest dosładzane cukrem). Oprócz tego owocowy, z wyraźnie goryczkowym finiszem.

Odczucie w ustach: gładkie, oleiste, aksamitnie, o średniej treściwości.

Wrażenie ogólne: Stout inny od dotychczas mi znanych, ale jakże smakowity. Chyba dlatego, że ułożony i harmonijny. Nie ma tu przesadzonej palności, nie ma też bardzo mocnej goryczki. Jest za to bogaty aromat, w którym o dziwo, dużą rolę odgrywają estry. Nawet kolor nie jest smoliście czarny, a jedynie do czarnego się zbliża. Widać tu kunszt piwowara i jego zamysł na produkt finalny. Pomysł na to by stworzyć piwo smaczne i pijalne. I to się udało w stu procentach. Polecam, choć cena może was lekko zszokować.

Ocena: 8.5/10