Piwolog radzi ...

Masz problem? Idź do piwologa!

Grand Prix kontra Brackie Imperial IPA

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Grand Prix i Brackie Imperial IPA

Początek grudnia mieliśmy naprawdę ciekawy. Sporo piwnych premier, a wśród nich dwie wyjątkowe i to z co najmniej z kilku powodów. Po pierwsze są to dwa komercyjnie uwarzone piwa wg receptury piwowara domowego. Po drugie – jednego piwowara – Czesława Dziełaka. Po trzecie – oba obficie przyprawione amerykańskim chmielem. Tego jeszcze nie mieliśmy i chyba długo nie powtórzymy, ale może po kolei.

Tradycyjnie zwycięzca Konkursu Piw Domowych w Żywcu może uwarzyć swoje piwo w skali komercyjnej. W tym roku wygrał Czesław Dziełak ze swoim Imperial IPA. Później zrobiło się jednak jeszcze ciekawiej. We wrześniu odbył się I Warszawski Konkurs Piw Domowych i bliźniaczą nagrodę zaproponował Browar Ciechan. Triumfował nie kto inny, jak Czesław Dziełak. Zdeklasował innych piwem podobnym tego z Żywca – amerykańskim IPA. Gdzieś mi się nawet przewinęła informacja, że druga receptura była zaadoptowanym klonem pierwszej. Widać jak znakomita była receptura, ale też wykonanie, skoro piwa Czesława wygrały dwa bardzo mocno obsadzone konkursy.

Ciechan zagrał jak widać va banque, bo nie dość, że „pożyczył” pomysł od GŻ, to jeszcze wypuścił swoje piwo przed premierą Grand Championa. Trzeba przyznać, że mają sporo tupetu. Daleki jestem od chwalenia kopiowania pomysłów, ale ta akcja może piwu zrobić tylko dobrze. Póki co Browary Regionalne Jakubiak, właściciel Ciechana, nie jest jakimś szczególnym konkurentem Grupy Żywiec, więc nie ma o co kruszyć kopii.

Obie premiery odbyły się z pompą w Warszawie i z nieco mniejszym rozmachem w innych miastach. O ile na Grand Prix Polska B musiała trochę poczekać, to Brackie Imperial IPA pojawiło się w niektórych sklepach z lekkim falstartem (w zasadzie jak co roku). Zatem premiery mimo tygodniowego odstępu nieco się wymieszały.

A jak wrażenia? Dwa piwa są w teorii zbliżone do siebie. Brackie powinno być „bardziej” pod każdym względem – treściwsze, mocniejsze, mocniej chmielone. Oba powinny urywać co nieco, ale nie sama receptura decyduje o sukcesie. W praktyce piwowar jest ciałem doradczym i obserwatorem, a robotę odwalają pracownicy browarów. Od ich umiejętności i zaangażowania zależy tak na prawdę efekt końcowy. Zobaczmy jak to się udało.

Ciechan Grand Prix

Gran Prix to na pierwszy rzut oka dość treściwa AIPA. Z 15,5Blg uzyskano zaledwie 5,4% alkoholu, zatem sporo cukru zostało w gotowym piwie. Dla porównania – więcej alkoholu nasze „czołowe” browary uzyskują z 12-tek.

Piwo ma pomarańczowy kolor. Jasny bursztyn, ciemne złoto, choć z cennym kruszcem, nie wiem czemu, kojarzy mi się klarowność. Tutaj do niej daleko. Piana niezbyt okazała, ale trzyma się dzielnie i nawet znaczy szkło. W aromacie bajka – prawdziwa i intensywna Ameryka. Nie ta pachnąca popcornem, ale raczej ta iglasta i tropikalna (jest taka?). Czuć słodkie owoce – dojrzałe mango, cytrusy, a nawet odrobinę banana. Nie ujmuje to jednak rześkości. Po mocniejszym wzburzeniu czuć delikatny migdał.

Moim zdaniem Grand Prix jest wzorowo nagazowany. W smaku czuć słodową bazę z niewielką domieszką karmelu, ale dalej już tylko cytrusy i iglasty chmiel. Goryczka nieprzesadzona jak na ten styl, o grejpfrutowym charakterze. Trwa dość długo, ale jest tak przyjemna, że nie ma tu żadnego błędu. W takiej formie dla mnie może trwać wiecznie.

W odczuciu piwo jest rześkie, chmielowe, oczyszczające, pobudzające. Bardzo pijalne, o średniej treściwości, ale dzięki solidnemu chmieleniu raczej wytrawne w odczuciu. Pijalność na ekstremalnie wysokim poziomie. Po prostu czapki z głów. Brawo Czesław Dziełak i Browar Ciechan. Świetna receptura i wzorowe wykonanie. Przemyślane, zbalansowane, ekstremalnie pijalne, wybitne piwo, które ma szanse zmienić kolejność w hierarchii krajowych piw w tym stylu. Nie widzę innej możliwości niż ta, że Grand Prix na stałe zagości w ofercie Ciechana.

Brackie Imperial IPA
Brackie Imperial IPA

Lektura podstawowych parametrów od razu wskazuję na przewagę Brackiego IIPA nad Grand Prix. Z 18,5% ekstraktu uzyskano aż 8,5% alkoholu. To wróży dobrze, bo ciężkie piwa powinny być dobrze odfermentowane, by nie były zbyt treściwe i zyskały na pijalności. Zobaczmy zatem co tam w środku.

Kolor jasnego bursztynu, tudzież niezbyt mocnej herbaty. Piana jak w coli, gruboziarnista i znika szybciej niż się pojawia. Widać tu doskonale, że alkohol jest jej wrogiem. I nie ma się co gniewać, taka już kolej rzeczy. Piwo jest klarowne, ale do krystalicznej czystości trochę brakuje.

W nozdrza uderza przyjemny aromat. Cytrusy grają tu z żywicą i delikatnym karmelem, czuć też odrobinę alkoholowej mocy. Zapach ma jednak jedną zasadniczą wadę – jest bardzo nikły. Trzeba solidnie nosem zaciągnąć, by cokolwiek poczuć. Być może odbiór zakłóciło mi wypite wcześniej Gran Prix. Tak czy inaczej, czuję lekki zawód.

Nagazowanie mogło by być nieco niższe. W smaku słód, sporo chmielu, nieco mniej owoców. Goryczka nie jest tak wysoka, jak by się można było spodziewać. Jest jednak niezłej jakości i dobrze dobrana do ciała. W posmaku czuć niestety alkohol i to trochę psuje odbiór. Piwo jest średnio treściwe i lekko rozgrzewające od alkoholu. Stosunkowo wysokie wysycenie i alkoholowy posmak sprawiają, że jest dość szorstkie i gryzące.

Mam mieszane uczucia. Z jednej strony kompozycja nie jest zła. Słodowa baza jest dobrze skontrowana odpowiednią ilością chmielu. Pomimo wysokiego ekstraktu, piwo jest lekkie w odbiorze i bardzo pijalne. Największe wady to słaby aromat i alkoholowy posmak, choć trzeba przyznać, że procenty są przyzwoicie zamaskowane i można się nieźle zdziwić wstając od stołu po kilku Brackich Championach.

Kurde, czuję się trochę źle. Wierzę, że piwo Czesławo powalało podczas finału Konkursu Piw Domowych. Przy takiej konkurencji (ok. 60 zgłoszonych piw) po prostu musiało. Tymczasem powtórka tej samej receptury wypadła poniżej moich oczekiwań. W tym piwie wszystkiego powinno być dużo, a dużo jest w zasadzie tylko alkoholu. Reszta zaginęła gdzieś pomiędzy recepturą a sklepem. Nie wiem czy to kwestia filtracji, oszczędności czy czegoś innego. Faktem jest jednak, że Champion mnie po raz kolejny nieco zawodzi.

Suma summarum – jest ciekawie

Grand Prix to prawdziwe brzydkie kaczątko. Krawatka krzywa, główna etykieta postrzępiona i się odkleja. Czuć tu ducha craft, tudzież wysłużoną etykieciarkę. Pod tym brzydkim strojem kryje się jednak perła. Piwo wybitne, które przebojem wchodzi na polski rynek i miejmy nadzieję zostanie na nim na stałe, a także da do myślenia konkurencji. A Champion? No cóż, ja po raz kolejny czuję delikatny zawód. Może po prostu oczekiwania mam zawsze zbyt wysokie. Piękna oprawa, wzorcowy marketing, a produkt cóż … nie porywa. Oczywiście jest o 1000% lepiej od regularnej oferty GŻ, ale w zestawieniu z ambitnym Ciechanem wypada niestety blado. Aż ciekaw jestem co przyniesie kolejny rok. Kto wie, może grupa Jakubiaka przeciągnie kiedyś piwowarów domowych całkowicie na swoją stronę? A moze championów będzie 3? Nie mam nic przeciwko. Dobrego piwa nigdy za wiele, a tych dwóch zdecydowanie warto spróbować, nie tylko dlatego, że są to (w teorii) jednorazowe wypusty.

6 Comments

  1. Z tą piękną oprawą i wzorowym marketingiem to popłynąłeś 😉

    • Coś było nie tak wg ciebie? Mi się bardzo podoba oprawa – zarówno wygląd butelki jak i szkło. Marketingowo też bez zarzutu – dotarł do mnie nawet większy „szum” niż bym sobie tego życzył.

  2. Ja jestem bardzo zawiedziony Brackim. Szczególnie gdy ludzie piszą, że beczkowe było o wiele lepsze.

  3. ZZZabioreCiButy

    11/12/2013 at 18:32

    Bracki Champion to bylo dla mnie nieprzyjemne rozczarowanie, zwlaszcza ze kiedy Orkan Ksawery pustoszyl okolice ja niestrudzenie pobieglem do sklepu zeby sprobowac drugie cudo Czeslawa. Niestety zawiodlem sie mocno, Grand Prix byl swietny (chociaz wolal bym bardziej goryczkowa IPA’e), a Grand Champion rozczarowuje. Zapach amerykanskich chmielow naprawde nikly, po mocniejszym ogrzaniu, czuc coraz to mocniejszy alkohol. Piwo degustowalem w 11 stopniach. Goryczka byla znikoma, mocno czuc alkohol w smaku. Ogolnie zupelnie nie to czego oczkiwalem – czyli „wypasiony” Grand Prix’a.
    Szkoda, ale mysle ze tu bardziej namieszla GŻ niz orginalna receptura.

  4. Po „orgiastycznych” recenzjach na browar.biz postanowiłem od razu zakupić 3 butelki brackiego Championa.
    O ja naiwny, jakież było me zdziwienie po pierwszych łykach.
    Toż to, nie owijając w bawełnę, po prostu nie zbyt dobre piwo.
    Imperial ipa ma potencjał i powinna być najlepszym grand championem z dotychczasowych edycji a wyszło wręcz odwrotnie.
    No nie bójmy się tego słowa, biorąc pod uwagę nadzieje i oczekiwania to jest to katastrofa.
    To chyba pierwsza ipa której nie mogę dopić !

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

© 2017 Piwolog radzi …

Theme by Anders NorenUp ↑