Piwolog radzi ...

Masz problem? Idź do piwologa!

Mityczne piwne granaty

5.00 avg. rating (90% score) - 1 vote

Piwny Granat

Dzisiaj słów kilka o piwnych granatach, nad którymi unosił się mocno Tomek Kopyra (EDIT: usunął swój film, bo uznał, że może być dla niektórych obraźliwy). Chodzi o przegazowane piwo, które potrafi wybuchnąć i zranić kogoś. W komercyjnym świecie zjawisko występuje rzadko, ale zdarza się. W piwowarstwie domowym (ale też rzemieślniczym) nie wolno tematu lekceważyć. Na to chciałbym was dzisiaj uczulić. Zatem zapraszam miłośników mocnych wrażeń, a w szczególności piwowarów domowych do lektury dalszej części moich wywodów.

Granaty istnieją. Każdy piwowar, jeśli nawet nie miał do czynienia na własnej skórze, to na pewno słyszał o wybuchających butelkach. Ich wyprodukowanie nie jest trudne, ale jeśli ktoś nie jest piromanem-samobójcą, to ma zdrowy rozsądek i raczej tego unika. Mi w ciągu ponad 4-letniej piwowarskiej przygody wybuchły 3 butelki. Niby nic, ale daje do myślenia. A było to tak:

Wybuch 1 – zdobyczna pszenica

Piwo domowe – pszenica przywieziona wozem z imprezy w Zielonej Górze. Podróż zniosła dzielnie i została na noc w garażu. Butelka zielona z krachlą, taka po Grolschu. Rano zastałem tylko woń rozlanego piwa. W butelce odstrzeliło denko, bo tam był akurat „spaw”. Grolsch dawniej robił porządniejsze butelki, dlatego pewnie nie rozerwało jej na strzępy.

Powód? Prawdopodobnie piwo było mocno przegazowane. Pszenica jest zwykle mocno nasycona, ale tu ktoś ewidentnie przesadził z ilością surowca do refermentacji lub zbyt wcześniej zabutelkował fermentujące jeszcze piwo. Póki było chłodne – nic mu się nie stało. Po ogrzaniu w podróży i dość ciepłym garażu – kaboom.

Wybuch 2 – zamach na teściową

Tu już moja własna produkcja. Prawdopodobnie było to także piwo pszeniczne nalane do zdobionej butelki po Okocimiu (były takie jakiś czas temu). Generalnie ładna butla, ale bardzo cienkie szkło. I to był chyba powód wybuchu, bo żadna inna butelka z tej partii nie wysadziła się w powietrze. Efekt był piorunujący. Butelka stojąca na kuchennym blacie rozpadła się na drobinki „zdobiąc” całą kuchnię. Do dziś można podziwiać dziury w lodówce i boazerii. Niestety wybuch nastąpił w nocy, gdy teściowa spała 🙁

Tu mogła wystąpić jeszcze jedna przyczyna, a mianowicie nierównomiernie rozpuszczony syrop, który dodaję do refermentacji. Do jednej butelki mogło go trafić więcej, co w połączeniu z cienkim szkłem i wysoką temperaturą przechowywania (dofermentowanie), dało wybuchowy efekt.

Wybuch 3 – Tripel

Znowu moje i znowu efektowne. Całe szczęście, że butelka stała w garażu i w skrzynce, bo szkło rozpadło się w drobny mak. W środku Tripel – mocne i wysoko wysycone piwo w stylu belgijskim. Zniszczona butelka to cienka niemiecka lub czeska jednorazówka. Prawdopodobnie była bardzo marnej jakości lub miała defekt, bo żadna inna butelka z tej warki nie wystrzeliła.

Samo piwo było rzeczywiście delikatnie przegazowane. Gdzie popełniłem błąd? Sam do końca nie wiem. Podejrzewam, że pomimo długiej fermentacji (w sumie miesiąc w fermentorze) drożdże nie dojadły do końca. Powodem mogła być stosunkowo niska temperatura fermentacji. Przy tak mocnych piwach surowca do refermentacji daję zwykle nieco mniej niż zalecana ilość, bo zwykle takie trunki lubią sobie w butelce „dojść”. Tu najwidoczniej trzeba było dać jeszcze mniej.

Wujek dobra rada

Co zatem robić by uniknąć granatów? Rad mam co najmniej kilka:

  1. Ogranicz ilość surowca do refermentacji. Lepiej zaryzykować lekkie niedogazowanie piwa niż je przesycić. Generalnie piwo mniej nasycone dwutlenkiem jest bardziej pijlane, więc masz win-win.
  2. Nie spiesz się z butelkowaniem, w szczególności piw mocnych. Daj im czas na dofermentowanie. Stosuj też odpowiednią ilość drożdży, a do refermentacji dodaj nieco mniej surowca niż to by wynikało z wyliczeń. W szczególności, jeśli piwo ma długo leżakować.
  3. Podnieś temperaturę w ostatniej fazie fermentacji burzliwej. To pozwoli na dokładne dofermentowanie piwa.
  4. Piwa mocno gazowane lej do mocnych butelek. Warto posortować sobie flaszki. Te cienkie przeznaczyć na piwa nisko wysycone, a grube zarezerwować na przykład dla piw pszenicznych. Optymalnie jest oczywiście mieć w magazynie wyłącznie grube szkło, ale wiem jak trudno go nazbierać odpowiednią ilość. (edit: Jest 9 lipca 2014 i właśnie mi wybuchły dwie grube butelki typu NRW, także więcej uwagi warto poświęcić punktowi 7)
  5. Przechowuj piwo w skrzynkach, w szafce, w miejscu mało uczęszczanym. Nawet jeśli wybuchnie, to nie zrobi nikomu krzywdy.
  6. Surowiec do refermentacji dodawaj w postaci syropu i wymieszaj go starannie w butelkowanym piwie.
  7. Oglądaj butelki pod światło i szukaj uszkodzeń. Jeśli widzisz coś podejrzanego, to lepiej wyrzuć od razu taką butlę do śmieci. W końcu nie jest tak cenna, by nie można by jej było zastąpić inną. Przy okazji oględzin wychwycisz ewentualne niedomyte miejsca.
  8. Nie przechowuj piwa w cieple. Jeśli przynosisz piwo do domu, to chowaj je do piwnicy/lodówki/innego chłodnego miejsca. Niedofermentowane piwo po kilku dniach w temperaturze pokojowej może stać się niebezpieczne. Coś jak w „zamachu na teściową”.

Tyle moich rad. Bądźcie na baczności, bo nigdy nie wiecie kiedy traficie na granat.

Macie już swoje doświadczenia i przemyślenia w tym temacie? W takim razie zapraszam do dyskusji.

19 Comments

  1. Odstrzelenia denka wybuchem bym nie nazwał 🙂

    Apropos pszenicy, czy zdobione butelki Okocim były wykonane z cienkiego szkła nie wiem, ale wydaje mi się, że w wypadku zaistnienia wybuchu butelki rządzi zasada – im mocniejsze szkło tym więcej szkód. Żeby butelka eksplodowała denko, lub wspomniany „spaw”, musi być wytrzymalsze od ścianek butelki. W przeciwnym wypadku denko wyleci pierwsze. No chyba, że ścianka otrzyma impuls kinetyczny. Tyle zaobserwowałem po moich „granatach” (ok. 6 w ciągu 3 lat), a wszystkie to odpadnięcie denka lub pęknięcie butelki. Żadnych powbijanych odłamków, szkło znalezione najdalej kilkadziesiąt cm od butelki. Na szczęście nie doświadczyłem granata godnego Twojej zdobycznej pszenicy. 🙂
    Ale zgadzam się całkowicie – temat jest istotny i warto było przeczytać.

  2. Niedawno odkryłem z kumplem w piwnicy woń piwka i kilka rozbitych butelek. Wiedzieliśmy, że piwo było przegazowane więc umieściliśmy je w skrzynce na podłodze. Przyczyną jest prawdopodobne niedofermentowanie. Jedne butelki nie miały dna inne roztrzaskane i tylko kapsel z szyjką. Co ważne były to pospolite butelki zwrotne więc nie z najcieńszego szkła. Na szczęście błąd został przewidziany i butelki wybuchają nie zagrażając nikomu.

    • Całe szczęście, że to w piwnicy. W takim przypadku można ewentualnie czymś przykryć i całą skrzynkę mocno schłodzić. Później ostrożnie otwierać wszystkie butelki po kolei. Tylko lepiej to robić w wannie lub na zewnątrz, bo jest wysokie ryzyko zachlapania. W waszym przypadku jednak rzeczywiście bezpieczniej jest zostawić i pozwolić na autodestrukcję.

  3. Tak się składa, że grube butelki mają najczęściej niższą wytrzymałość niż cienkościenne, a wynika to z postępu w technologii produkcji. Cienkościenne flaszki muszą wytrzymać takie same lub nawet wyższe ciśnienie, niż grubościenne (np. współczesny Lech, Łomża). Jedyny granat, jaki miałem, lata temu, to grubościenna oranżadówka 0,33. Tak więc najsłabsze pod względem wytrzymałości są grubościenne butelki typu Euro, o pojemnościa 0,33 i 0,5 l. Jak się im dobrze przyjrzeć, to widać, że szkło w nich bywa nierównej grubości. Wszystkie nowoczesne butelki są pod tym względem bezpieczne i obliczone na znacznie większe cisnienie, niż potrzebne w piwie domowym.

    • Nie znam się na technologii produkcji szkła, ale mam odmienne doświadczenia. Tak jak napisałem wyżej, u mnie 2:1 dla cienkiego szkła. Butelka butelce nierówna. Czasem jednorazowe są gładkie i porządnie wykonane, a czasem widać pęcherzyki powietrza wewnątrz szkła i nierówności na powierzchni. I tak samo dla butelek zwrotnych. Dobrze oceniam niemieckie i czeskie butelki NRW – te mimo zewnętrznych zarysowań wskazujących na wielokrotne wykorzystanie sprawiają wrażenie masywnych i porządnych. Wbrew pozorom bardzo dobrze sprawują się też cieńsze polskie zwrotne butelki z koncernów. Na tych jeszcze nigdy się nie zawiodłem. Z kolei butelki Euro bywają różne. Niektóre rzeczywiście pozostawiają nieco do życzenia.

      • Karby w strukturze szkła takie jak pęcherzyki powietrza to już dyskwalifikacja butelki. Najprawdopodobniej w tym miejscu i z jego winy rozpocznie się destrukcja butelki.

  4. Cześć, mógłbyś podpowiedzieć które to butelki są ze szkła grubego? Gładkie po koncerniakach bez wytłoczeń? Np po żubrze?

    • No widzisz, to nie takie proste. Zwrotne koncernówki wydają się cieńsze od zwrotnych typu Euro czy NRW (głównie Czechy i Niemcy), a przynajmniej takie mam wrażenia porównując na wagę. Są jednak jak najbardziej godne polecenia i co najważniejsze, najłatwiej dostępne.

      • Dzięki za odpowiedź, też mam wrażenie, że są niezłe. Miałem dwa „wybuchy” butelek po gładkich koncerniakach – jedna przełamała się na pół, drugiej odpadło denko, więc raczej nikogo by nie okaleczyły.

        Z twoich doświadczeń też widzę, że to właśnie cienkie butelki mają tendencję do rozpadania się w drobny mak, natomiast grubsze jedynie pękają. Oby tak było, bo trochę strach dać komuś jakiegoś weissena, a potem z „białego piwa” zostanie mu biała laska 🙂

  5. Witam. Zabutelkowalem wczoraj 45 european coopers lager w butelkach po żóbrach. Fermentacja burzliwa 2 tyg co 1.30 min bylo bulgotanie. Ale przelalem. Beda granaty? Trzymam w skrzynkach w piwnicy 16 * C

    • Wiele zależy od tego jak była prowadzona fermentacja. Jeśli temperatura i ilość zadanych drożdży były odpowiednie, to po 2 tygodniach piwo powinno być odfermentowane do końca i nie ma się czym martwić. Otwórz za jakiś czas kontrolnie jedną butelkę i się przekonasz.

  6. Fermentacja jak najbardziej przeprowadzona zgodnie z lagerami dolnej fermentacji. Nastaw 24C zanioslem do piwnicy tam 17C i tak przez 14 dni 2blg koncowe. Zapach przyjemny mimo to ze po 3 dniach bylo czuc jajami ;-( z kolei 11 grudnia nastawilem lagera i otworzylem w sylwestra … gazu troszke jest ale smak bardzo dużo goryczy. Cos chyba poszlo nie tak. Pozdr

  7. Jak na lagera, to dość awangardowo, ale raczej bezpiecznie. Zapach siarkowodoru (jajek) w trakcie fermentacji nie jest niczym szczególnym. Niektóre szczepy drożdży tak mają. Co do goryczy, to może po prostu piwo jest jeszcze zbyt młode. Jeśli nie sklarowało się jeszcze dobrze, to pływające w nim cząsteczki mogą wzmagać odczuwanie goryczki. Zostaw w chłodnym jeszcze na jakiś czas i powinno być ok.

  8. Dziwna sprawa, że w krachli odpadło dno. W swojej karierze miałem 2 granaty i jeden ciekawy przypadek z krachlą właśnie, gdy do refermentacji kilku butelek użyłem miodu. Byłem wtedy jeszcze młody i niedoświadczony, więc nie wiedziałem, że jeśli chce się takie rzeczy robić, to trzeba wiedzieć jak 😉 Skończyło się hukiem wypchniętej uszczelki i piwną fontanną. Sama butelka wyszła bez szwanku i prawdopodobnie jest w niej właśnie jakieś piwo.

  9. Mnie strzelił witbier w krachli po Keltcie. Na szczęście na 3 części i w piwnicy, ale z racji tego, że to jedna z pierwszych warek, to zacząłem odgazowywać całą resztę witów i weizenów.

    Wniosek taki, że trzeba dokładniej mieszać syrop, choć w tym wypadku myślę, że butelka była uszkodzona.

  10. Dodam jeszcze, że po kilku dłuższych tygodniach, te witbiery i tak miały nasycenie w normie. Czyli zgadzam się – gazować mniej.

  11. AliBabaHunter

    13/09/2017 at 13:51

    Granaty istnieja 🙂 Historia wydazyla sie kilka lat temu. Ojciec kolegi, emeryt i zapalony piwosz i piwowar, postanowil zaeksperymentowac i zrobic mozniejsze piwo poprzez dodanie wiekszej ilosci cukru. Po zabutelkowaniu piwko stalo na polkach w letniej kuchni/komorce i pewnej cieplej nocy sie zaczelo. Bum, bum, bum i ponad 40 butelek eksplodowalo w ciagu trzech dni. Wybuchajace butelki poprzewracaly i potlukly kilkanascie piw z poprzedniego nastawu. Przez te trzy dni facet bal sie wejsc do letniej kuchni. Bylem tam kilka miesiecy po tym bombardowaniu i cale pomieszczenie jeszcze pachnialo jak piwiarnia 🙂 Nawiasem mowiac facet robi wspaniale piwo. Ostatnio dal mi kilka kilkuletnich butelek roznych piw. Niebo w gebie 🙂

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

© 2017 Piwolog radzi …

Theme by Anders NorenUp ↑