Piwolog radzi ...

Masz problem? Idź do piwologa!

Lato piwowarów, czyli eksplozja w moim browarze

5.00 avg. rating (87% score) - 1 vote

Są takie dni, że wszystko się wali. I dzisiaj ja mam właśnie taki dzień. Co ciekawe cała dramaturgia skupiła się wyłącznie wokół mojego domowego browaru. Po raz kolejny okazuje się, że lato to nie jest dobry okres dla piwowara-amatora.

Pewnie już się nie możesz doczekać żeby zobaczyć co tak pięknie skopałem? Zapraszam zatem do krótkiej relacji:

9 Comments

  1. Obawiam się, że granaty przy tej infekcji prędzej czy później i tak by się pojawiły – pogoda po prostu cały proces przyspieszyła. Naprawdę, cieszę się że posiadam piwnicę i podwójne współczuję osobom, które refermentację przeprowadzają np w kuchni, bo i o takich przypadkach słyszałem 😉
    Co do samych butelek, z tego co słyszałem, bo niestety (albo może i stety) w tej dziedzinie doświadczeń nie mam, grubość ścianek nie ma wielkiego wpływu na częstotliwość wybuchania butelek, za to wybuchają „bezpieczniej” od butelek o cienkich ściankach. No i podobno najgorzej jest z butelkami ze zdobieniami. Chyba idę wyrzucić swoje zgrabne fullersa 😛

    Swoją drogą, ostatnio w telegraficznym skrócie pisałem u siebie o różnych niebezpieczeństwach związanych z piwowarstwem domowym – nie miałbyś nic przeciwko, żebym pod fragmentem o granatach zamieścił ten filmik? Myślę, że w znacznym stopniu wyczerpuje temat zagrożenia 😉

    • Z tym bezpiecznym wybuchaniem grubych butelek bym jednak polemizował, bo odłamki wczoraj zbierałem w promieniu 4 metrów.
      Film oczywiście możesz wykorzystać. Nie widzę z tym problemu.

      • Widziałem zdjęcia z cienkiej od jakiegoś Litwina. Wyglądało na więcej niż 4 metry + rysy na suficie 😉
        Oczywiście, nie chodziło mi o to, że grube nie stanowią ryzyka, miałem na myśli to, że cienkie – na moje laickie oko – są bardziej niebezpieczne 🙂

  2. Ja miałem to samo ze swoim dublem. Jak się okazało, że jest przegazowane to wystawiłem na balkon żeby mi nie wybuchało w domu. Ale jak się zrobiło trochę cieplej to zaczęły się robić granaty. Wybuchły mi ze 4 butelki. Jedną szyję znalazłem na drugim końcu balkonu więc w domu mogło być nieciekawie. Zrobiłem oczywiście operację odgazowywania. Nadal jest przegazowane i jest gashing ale już nie ma granatów. Także z granatami to nie zabawa. Trzeba dofermentowywać piwo i nie przesadzać z surowem do refermentacji.

    • To z czym jeszcze to nie zabawa?
      Bo piszesz, że granatami „także to nie zabawa”. A ja lubię niebezpieczne zabawy.

  3. Piotr Albański

    18/09/2014 at 11:53

    Mnie kiedyś jak jedna wybuchła w skrzynce to ścięła szyjki dwóm „sąsiadkom” 🙂 Całe szczęście były przykryte dosyć grubym kocem więc odłamki zatrzymały się na materiale. Leeroy mógłbyś powiedzieć coś więcej o „operacji odgazowywania”?

    • Odgazować można poprzez lekkie podważenie kapsla i wypuszczenie nadmiaru CO2. Potem można ewentualnie docisnąć kapslownicą, jeśli się za bardzo rozszczelni.

  4. Piotr Albański

    18/09/2014 at 12:14

    To znam i stosuję ale zaraz przed wypiciem, na ponowne kapslowanie chyba nie starczyłoby mi cierpliwości. Zauważyłem, że czasami mocne słodzenie może pomóc. Nie wiem tylko czy po powrocie do poprzedniej temperatury powróci też poziom gazu.

    • W niskiej temperaturze CO2 rozpuści się po prostu w piwie, więc ryzyko gushingu nieco mniejsze. Nie odgazowuje to jednak piwa, bo obieg jest przecież zamknięty.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

© 2018 Piwolog radzi …

Theme by Anders NorenUp ↑